REKLAMA

UltraWyścigi

Pierwsze Mistrzostwa Polski w Ultrakolarstwie… i oby ostatnie! | OPINIA

W weekend 1-2 czerwca 2024 w ramach imprezy rowerowej Ultra Duch Puszczy rozegrane zostały Mistrzostwa Polki w Ultrakolarstwie, które odbyły się pod auspicjami Polskiego Związku Kolarskiego. I już tu mamy paradoks sytuacji, bo PZKol nie ma nic wspólnego z ultrakolarstwem. A to tylko początek całej historii, która mam nadzieję nie będzie miała ciągu dalszego.


Tobiasz Jankowski

Tobiasz Jankowski znany w sieci jest jako Cycleblood i choć w połowie czerwca 2023 zorganizował pierwszą edycję Ultra Duch Puszczy, to już kilka tygodni wcześniej promował swoją osobę w Strefie Rowerowej jako doświadczonego organizatora – link. Trasy Ultra Ducha Puszczy 2023 okazały się wyznaczonymi palcem po mapie, w wielu odcinkach nieprzejezdnymi, i mimo bicia się w pierś oraz deklaracjom poprawy podczas edycji 2024 sytuacja się powtórzyła.

Najlepszym dowodem niedopracowanej trasy jest aż 8 modyfikacji przejazdu przez Michała Borsa, który zmuszony został do odwrotu ze względu na fakt, że dostarczony przez Organizatora plik gpx prowadził przez chaszcze, błota i bagna. Miało być ściganie, a wyszedł rajd przeprawowy na orientację.

Mało? Prowadzący z dużą przewagą Roman Jagodziński wycofał się z rywalizacji, bo jak sam napisał „przyjechał się ścigać, a nie przedzierać przez krzaki”.

Geneza

Polski Związek Kolarski jako krajowa Federacja jest w problemach finansowych i wizerunkowych od prawie 20 lat, kiedy to ówczesny prezes Wojciech Walkiewicz zadłużył PZKol na miliony złotych w związku z budową toru kolarskiego w Pruszkowie. Sprawa była bliska rozwiązania, kiedy przez kilka Związkiem kierował Wacław Skarul. Aż do 2017 roku, kiedy stery przejął Dariusz Banaszek, który zaprowadził ponownie chaos, a nieprawidłowości w finansach skutkują tym, że do dziś, siedem lat później, nie ma sprawozdania finansowego za 2017 rok i kolejne. Od kilku lat PZKol jest pomijany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, a finansowanie olimpijskich odmian kolarstwa odbywa się za pośrednictwem Wielkopolskiego Związku Kolarskiego. Mówić wprost – Polski Związek Kolarski dziś w zasadzie istnieje tylko na papierze, a zapowiadane na 21 czerwca Walne Zgromadzenie skutkować będzie prawdopodobnie kolejnymi wyborami i próbą kolejnego „resetu”.

Do takiej właśnie wirtualnie istniejącej instytucji jesienią 2023 roku wybrał się Tobiasz Jankowski, organizator Ultra Ducha Puszczy, z propozycją organizacji Mistrzostw Polski w Ultrakolarstwie – zarówno na szosie, jak i gravelowych. Czemu nie MTB? Ostatnie o czym myślą w Pruszkowie, to poważne pochylanie się nad jakimś ultrakolarstwem, o którym nie mają tam pojęcia, tak jak o gravel racingu zresztą, więc temat został szybko przyklepany i „jedziemy z tym”.

Nikt nie zmusił się do refleksji czy organizowanie MP w Ultrakolarstwie jest dobrym pomysłem? Skoro jednak, to nikt nie zastanowił się czy nie powinien zostać rozpisany – tak jak w przypadku innych odmian kolarstwa – otwarty konkurs na organizatora MP Ultra? Wreszcie, w 2023 roku mamy już wieloletnią tradycję i dość ustabilizowany kalendarz imprez ultra, zarówno szosowych, jak i gravelowych, więc organizacja oraz termin MP Ultra powinien – chociażby dla przyzwoitości – zostać skonsultowany z tzw. środowiskiem.

TCR, RTP … MP?

W świecie Ultrakolarstwa liczą się przede wszystkim standardy, które wyznaczają takie imprezy jak Transcontinental Race (TCR) na poziomie globalnym czy Race Through Poland (RTP) na poziomie krajowym. Ten drugi rozpoczął się na tydzień przed Mistrzostwami Polski w Ultrakolarstwie przyciągając na start całą krajową czołówkę, a także sporo nazwisk z całego świata. Kolizja terminów między RTP i MPU to kolejny dowód na to, że to wydarzenie … w ogóle nie powinno się odbyć.

Czy Ultrakolarstwo to kolarstwo?

Polski Związek Kolarski, tak samo jak inne federacje zrzeszone w Międzynarodowej Unii Kolarskiej, obowiązują te same zunifikowane przepisy, z którymi można się zapoznać tu. Nie znajdziemy tam ani słowa o ultrakolarstwie, a najdłuższe dystanse o jakich mowa to jednodniowe wyścigi szosowe, które liczą w okolicach 300 km. Jakim więc prawem Polski Związek Kolarski przyznaje koszulki i tytuły mistrzowskie w odmianie kolarstwa, o której nie ma żadnego pojęcia?

Licencje kolarskie krótkookresowe

Jedną z obietnic, które pojawiły się razem z informacją o organizacji MPU to jednodniowe czy też krótkookresowe licencje kolarskie, które władze PZKol zadeklarowały się wprowadzić. Będąc w temacie od kilkunastu lat i próbując wielokrotnie przeforsować ten pomysł, wiedziałem że to jest obietnica z kategorii „gruszek na wierzbie”. I tak też się to skończyło – osoby, które były zdecydowane na start w MPU i już zapłaciły za start zostały zmuszone do poniesienia kolejnych kosztów, a dodatkowo wyrabiając licencję PZKol związane są przepisami do końca 2024 roku.

Kiedy zaczyna się Ultra?

Powyższe pytanie jest nie bez zasady, bo jest odwiecznym tematem dyskusji, ale w tym konkretnym przypadku jest twardym dowodem na to, że PZKol rękoma Tobiasza Jankowskiego, organizatora Ultra Ducha Puszczy, przyznał tytuły mistrzowskie w czymś o czym nie ma pojęcia, bo nie jest regulowane żadnymi przepisami. A trzeba wiedzieć, że dla sędziów PZKol / UCI przepisy kolarskie to rzecz święta, z którą się nie dyskutuje. Tym bardziej ciekawe w oparciu o jakie przepisy MPU się odbyło i czym kierowali się dwaj oddelegowani sędziowie?

Samowystarczalność i równe szanse na MPU

W przypadku tak ważnej imprezy jak MPU, która zgodnie z regulaminem odbywa się na zasadzie samowystarczalności bardzo ważnym jest danie takich samych szans wszystkim stającym do walki. Nie ma o tym mowy, kiedy start odbywa się z podziałem na grupy, które startują o różnych godzinach. Oznacza to chociażby brak bezpośredniej rywalizacji oraz brak takiego samego dostępu do sklepów na trasie.

Okradziona z medalu

Warto tu też przytoczyć historię Anety Lamik, która wystartowała w MPU na szosie w kategorii Masters. Zgodnie z regulaminem dekoracja w danej kategorii miała odbyć się w sytuacji, gdy wystartują co najmniej 4 osoby. Niestety organizator nie zadbał o to, by zainteresowane osoby (te same kategorie) startowały razem, więc Aneta Lamik dopiero na mecie dowiedziała się, że na rowerze przejechała 1200 km na marne, do tego kosztowało ją to 699 PLN opłaty startowej, formalności i koszty związane z licencją, no i jeszcze dojazd na zawody i „weekend w plecy”. Podobna historia wydarzyła się także w kategorii mężczyzn Masters 50+.

Wyniki według Stravy

Nie sposób pominąć fakt awarii systemu Poltrax, który spowodował, że wyniki MPU ustalane były na podstawie dostarczonych przez uczestników zapisów, a w komentarzach cały czas słychać głosy oburzenia, niesprawiedliwości, a dysproporcje w wynikach na mecie liczone w dziesiątkach minut. Jako kontrprzykład powiem tylko, że np. w zawodach Pucharu Świata są zaangażowane co najmniej dwa, a często nawet trzy działające równolegle elektroniczne systemy pomiaru czasu, które dodatkowo wspomagane są „analogową” pracą sędziów. Tu niestety jak widać zabrakło i jednego i drugiego.

Jazda po alkoholu to wykroczenie, a czasem przestępstwo

Duch Puszczy to popularna nazwa samogonu czyli bimbru, alkoholu etylowego wytwarzanego domową metodą, które produkcja w świetle obowiązujących przepisów jest niezgodna z prawem, tak samo jak jego dystrybucja czy też częstowanie, nawet jeśli ograniczymy się do rodziny i znajomych na zamkniętej imprezie. Takie prawo, które jest dużo bardziej liberalne w przypadku wina czy piwa. Jednak Organizator przed startem zachęca do odwiedzania wyposażonych w „podlaski izotonik” bufetów na trasie, takich jak ten w Szerniach, gdzie na każdego czekał kieliszek bimbru.

Jazda po alkoholu w ruchu otwartym, niezależnie od tego czym się poruszamy, jest wykroczeniem, a czasem przestępstwem. Spożywanie czy wręcz namawianie do spożywania mocnego alkoholu w trakcie długotrwałego wysiłku, to proszenie się o kłopoty. I jak się okazuje – co w sumie nic dziwnego – formalnie jest zabronione regulaminem Ultra Ducha Puszczy.

Kultowość nie zna granic

Ultra Duch Puszczy był zgodnie z deklaracjami Tobiasza Jankowskiego „kultowy” jeszcze przed pierwszą edycją. Teraz jego „kultowość” osiągnęła nowe, nieznane poziomy. Ale ja pozostaję przy tym, co napisałem w tytule – MPU to niepotrzebny twór, który swoją pierwszą edycją dowiódł, że jest niepotrzebny. Zamiast radości zwycięzców mamy frustrację, pretensje i żal.

Zostańmy przy Race Through Poland.

REKLAMA

35 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *